poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Po raz pierwszy o tym, co dalej, czyli o całkiem nowej powieści.

Ktoś ostatnio słusznie zauważył, że jeśli piszę właśnie siódmą powieść, a najnowsza, czyli „Sekret zegarmistrza” jest piąta, powinnam się w końcu wytłumaczyć, co z szóstą. 
Otóż szósta jest w przygotowaniu. W dodatku od dość dawna, ponieważ sporo czasu zajęło mi zebranie się w sobie, by w końcu wypuścić ją w świat. Musiałam zyskać pewność, że wreszcie jest taka, jak chciałam. 
Jeszcze dłużej trwało jej pisanie, właściwie najpierw równolegle z dwiema ostatnimi książkami, które są już w księgarniach. Dlatego też pewnie ślad „Jedwabnych rękawiczek” – bo tak póki co nazywam moją szóstą powieść, pojawia się w nich obu, w „Kołysance dla Rosalie” - w wątku dotyczącym zaginięcia dziecka, a w „Sekrecie zegarmistrza” - w postaci tajemniczej Nadii.

źródło: printerest.com
Pomysł na "Jedwabne rękawiczki" zrodził się w mojej głowie dzięki znalezionej przypadkiem, bardzo nietypowej przepowiedni z 1904 roku, która chyba właśnie zaczęła się spełniać - i nie mam tu na myśli tylko literackiej fikcji. To był mój pierwszy powieściowy „zapalnik”, potem pojawiły się kolejne. Między innymi piękna stara lalka i skrywana w niej (niemal dosłownie) tajemnica, pewien wiekowy i bardzo osobliwy dom w północno – wschodniej Francji, oraz znalezione w nim krzesło obite wytartym ze starości kurdybanem. (Tak, właśnie tak, krzesło.) 


Główną bohaterką nie jest dziewczynka ze zdjęcia, bo ważniejszą rolę w powieści odgrywa ono samo – oczywiście nie to załączone, ale inne, bardzo do niego podobne. Lalka, zdjęcie, pudełko z tajemniczym symbolem i niepozorny szklany koralik z przewleczonym przez niego strzępkiem srebrnej nici zmieniają kompletnie życie innej dziewczynki, dziś już dorosłej, ale z tkwiącym w niej nadal dotkliwym wspomnieniem z dzieciństwa, które wpłynęło na jej całe przyszłe życie. Z tego powodu Laura wciąż nie umie pozbyć się lęku, że to, co zdarzyło się dawno temu kiedyś wróci, i jeśli nawet nie dotknie jej samej, to skrzywdzi jej bliskich. Ten strach budzi się w niej jednak tylko wtedy, gdy dotyka starych przedmiotów. Nie tylko tych, z którymi związana jest jej własna przeszłość, ale każdych. Panicznie boi się starych domów, a mimo to decyduje się zamieszkać w jednym z nich, następnie odwiedzić inny, do którego nie zamierzała  już wracać, a potem jeszcze jeden, wcześniej nieznany, znajdujący się w małym francuskim miasteczku. W tym ostatnim wchodzi do pokoju, którego nigdy powinna otwierać, jednak gdy to zrozumie, jest już za późno na to, by się wycofać.
                                                                                                                                            Cdn...

4 komentarze:

  1. Mhmm... czuję się zaintrygowana :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo tajemnicze to wszystko :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bo będzie tajemniczo, tym razem trochę też mistycznie, magicznie i chyba jeszcze bardziej klimatycznie. ;)

    OdpowiedzUsuń