niedziela, 18 września 2016

Taka nowa myśl

Nadal poprawiam skończoną już powieść, ale jedną nogą całkiem mocno stoję w nowej. Wiem, o czym będzie, znam jej bohaterów i poukładane mam najważniejsze wątki. Nic, tylko pisać, ale... Przeszkadza mi w tym pewna nowa myśl, która zrodziła się przy pewnej bratysławskiej ławeczce.


niedziela, 4 września 2016

Pisarki po godzinach ;)

Wpadły do mnie w ostatnim dniu wakacji, południowym i północnym wiatrem, (zresztą same jak wicherki, co widać na zdjęciach) fantastyczne pisarki. To był krótki,  ale intensywny czas, którym w maleńkiej części dzielę się z Wami. W maleńkiej,  ponieważ spotkanie miało charakter wyłącznie prywatny, więc naturalnie nie pokażę wszystkiego ;),  a jedynie to, co już sobie za przyzwoleniem wszystkich zainteresowanych hula na facebooku.

Zdjęcia,  które mówią same za siebie.

Na spacerze. W tle - jezioro Orzyc w Zalesiu (fot. M. Warda)

niedziela, 21 sierpnia 2016

Powrót do raju i bujanie na trzy sposoby. :)

Po licznych wyjazdach i tułaniu się po miejscach mniej lub bardziej (ze zdecydowanym wskazaniem na bardziej) przyjemnych, nadszedł czas powrotu do pracy, domowej rzeczywistości i... mojego osobistego raju, bo przecież nie samą pracą człowiek żyje. 
Można też zawsze jedno i drugie pożytecznie połączyć, bo podobno bujanie ogromnie pozytywnie wpływa na pracę mózgu i pomaga w koncentracji, więc z zapałem i codziennie bujam się!  :)


czwartek, 4 sierpnia 2016

Seks na plaży


Tytuł posta nie będzie kontrowersyjny, jeśli skojarzony zostanie z popularnym (pysznym zresztą) drinkiem z palemką. Będzie, jeśli zostanie potraktowany dosłownie, w pełnym wszystkich trzech słów znaczeniu, wprost i bez ogródek. I właśnie w tej drugiej, duuużo mniej pruderyjnej wersji znaleźć go można w jednej z moich powieści, ale... mimo to nie w takiej postaci, jak mogłaby być widziana owa, hmm... sytuacja, którą to został obalony pewien mit.

poniedziałek, 25 lipca 2016

Pocztówki z wakacji


W każdym miasteczku najciekawsze są miejsca, gdzie rzadko docierają turyści, czyli ciasne uliczki, gdzie suszy się pranie, cudze podwórka i otwarte okna przez które ucieka zapach jedzenia i dźwięki rozmów. Kwintesencja lokalnego klimatu. Coś fantastycznego...
To dlatego bohaterki "Sekretu zegarmistrza" zwiedzają prowansalskie zaułki zamiast głównej promenady pełnej kramów z pamiątkami. Sama zawsze zwiedzam podobnie. :)