wtorek, 25 kwietnia 2017

Jubileuszowe podsumowanie

   
Kwiecień 2012 :)
  Wczoraj minęło dokładnie 5 lat od premiery mojej pierwszej powieści.

  "Mimo wszystko Wiktoria" pojawiła się w księgarniach 24.04.2012 roku. Dziś już prawie nie ma jej w sprzedaży i raczej już nie będzie, bo nawet jeśli kiedyś zostanie wznowiona, to w zupełnie nowej odsłonie, i z pewnością nieprędko.

    Tak postanowiłam, gdy uświadomiłam sobie, jak inna jest ta powieść od wszystkich pozostałych. Uznałam, że to dobry powód, by oddzielić ją od reszty grubą kreską, żeby zachować pewną spójność owej reszty. :)


     Początkowo za tą kreską miał znaleźć się też "Bluszcz prowincjonalny" - w nim również nie ma zagadek związanych z rozwiązywaniem tajemnic rodzinnych ani elementów kryminalno-sensacyjnych. Po namyśle jednak zmieniłam zdanie, ponieważ przypomniałam sobie, że jest w nim jednak coś, czego nie było w "Tajemnicach Luizy Bein" ani "Kołysance dla Rosalie", ale za to pojawiło się w "Sekrecie zegarmistrza" i przede wszystkim w "Tatarce", w której tego  "czegoś" jest nawet więcej niż w Bluszczu. 
   
     To "coś" jest dość trudne do sprecyzowania, określenia i nazwania - bo słowa takie jak: sielskość, klimatyczność, a nawet moje ulubione"ujutność" nie oddają tego w pełni. Może dlatego, że nie chodzi o to, co jest na kartach powieści, ale o wrażenie, które pozostaje w czytelniku po jej przeczytaniu...


      Myślę, że najłatwiej będzie zrozumieć to właśnie w ten sposób - czytając "Tatarkę" i poddając się jej atmosferze, do czego z całego serca zachęcam każdego, kto szuka w lekturze odrobiny wytchnienia od nie zawsze różowej codzienności. :)



2 komentarze: