wtorek, 29 stycznia 2013

Najpiękniejszy zapach na świecie...

"Bluszcz prowincjonalny" tonie w zapachach.

 
 
 
Moje słowa potwierdzają niemal w 100% czytelniczki recenzujące powieść.
 
(Żeby nie skrzywdzić "Mimo wszystko Wiktoria", dodam tylko, że tam też pachnie - jajecznicą, pomidorami, frappe, karmelizowanymi orzechami, pieczonym bakłażanem, bazylią, grecką oliwą i musaką.)
 
Natomiast "Bluszcz prowincjonalny" pachnie piwoniami, pomidorami zerwanymi prosto z krzaka, ziołami, poziomkami, jagodami, żurawiną, kawą, szarlotką, sękaczem, drożdżówkami, plackiem śliwkowym, pampuchami,  kartaczami, rejbakiem, smażoną cebulką i boczkiem, oraz wieloma innymi rzeczami, których nie sposób wymienić.
 
"Bluszcz prowincjonalny" pachnie domem.
 
I to jest właśnie najpiękniejszy zapach na świecie.
 
Jest jednak jeszcze jeden, który kojarzy się tak samo. Pachnie domem, poczuciem bezpieczeństwa, wyzwala w człowieku wszystko to, co w nim najlepsze, tylko to, co pozytywne, nastraja optymistycznie i uspokaja.
 
Zapach świeżego chleba.
 
Jedyny, który nie pojawia się w powieści, ponieważ jest sam w sobie zbyt oczywisty i jednoznaczny.
Nie mogłabym go jednak pominąć, ponieważ jest to zapach, który w moim domu pojawia się codziennie... no może co drugi dzień. Piekę chleb od 7 lat. I ponieważ nie udostępniłam mojego przepisu w książce, postanowiłam zrobić to tutaj.
Przepis jest niezwykle prosty, pewny, sprawdzony (7 lat prób i blędów ;)).
 
A mój chleb wygląda tak:
 

 
 
Jest to chleb na zakwasie, jednak to tylko brzmi nieco przerażająco i skomplikowanie,
w rzeczywistości takie nie jest :)
 
 
Zatem najpierw robimy zakwas:
1. Dzień - Należy zmieszać 1/2 szkl. mąki żytniej z przegotowaną wodą i łyżeczką cukru tak, by uzyskać konsystencję gęstej śmietany. Odstawić w ciepłe miejsce
2. Dzień - Dodajemy 3 łyżki mąki żytniej i tyle wody, by zachować konsystencję. Odstawiamy w ciepłe miejsce.
3. Dzień. - Jak wyżej. Zakwas przez ten czas rośnie (potem jednak opada i to jest normalne zjawisko). Pojawiają się bąbelki. Naczynie musi być wysokie, bo może kipieć.
4. Dzień - Pieczemy chleb.
5. Resztę zakwasu zachować, przyda się do pieczenia kolejnych chlebów. Jeśli będzie przechowywany w temp. pokojowej, należy go dokarmiać codziennie jak w p. 2. Jeśli go uśpimy wstawiając do lodówki, należy go karmić (patrz p.2) co 7 dni. Przed pieczeniem należy zakwas zawsze wyjąć z lodówki, nakarmić i pozwolić mu pojeść i się ogrzać przez minimum 4 godziny.
 
 
Pieczenie chleba:
 
Zaznaczam, że jest to przepis na chleb najbardziej klasyczny.
Można jednak traktować go jako bazę do wszelakich wariacji, np. dodać 2 drobno posiekane i usmażone cebule (na oleju podanym w przepisie, i uwaga - taki chleb cebulowy rośnie jak wariat!), albo połowę mąki żytniej wymienić na razową i dodać łyżkę miodu (mąki można dowolnie mieszać, pod warunkiem że mieszanki jest razem ok. 1200 ml - mierząc kubkami, i w mieszance zawsze jest przynajmniej 250 ml mąki pszennej typ 650, w innym przypadku chleb nie urośnie), lub też dosypać "wszelkich rozmaitości",  zachowując oczywiście całościową objętość sypkich max. ok. 1300 ml - ziaren, otrębów, płatków owsianych, czarnuszki, amarantusa (polecam!), śliwek suszonych itp., zachowując podaną ilość sypkich.
 
Tymczasem:
Do miski wsypujemy: 2 kubki (kubek ma ok. 300 ml) mąki żytniej, 2 kubki mąki pszennej typ 650, ok. 300 ml lekko ciepłej wody (jeśli w trakcie wyrabiania ciasto będzie za gęste, należy dodać wody, jeśli odwrotnie - mąki), 2 łyżeczki soli, 3 łyżki oleju, 3 łyżeczki cukru, 7g suchych drożdży, ok.1/2 kubka zakwasu w temperaturze pokojowej.
Wszystko wymieszać i wyłożyć do formy którą można (choć niekoniecznie) posmarowaneć olejem, wygładzić wierzch, można zwilżyć go wodą - będzie bardziej chrupiący. Pozwolić ciastu wyrosnąć w cieple ok 2 godzin. Zrobić na wierzchu 3 ukośne nacięcia ostrym nożem, w przeciwnym razie chleb brzydko pęknie
Piec ok. 1 godziny, aż chleb będzie rumiany, w temp.165 st. z termoobiegiem, lub 180 st. bez.
 
 
Jeśli ktoś ma maszynę do wypieku chleba, druga część przepisu jest jeszcze prostsza. :)
 
 
 
 
Albo:
Jeśli ktoś ma taką maszynę, może w niej upiec babkę drożdżową według przepisu mojej mamy :)
Trzeba tylko wsypać do formy: 2,5 kubka (kubek 300 ml) mąki, 0,5 kubka ciepłego mleka, 0,5 kubka cukru, 4 żółtka, 1/2 kostki "luźniego" (nieroztopionego!) masła, 7g suchych drożdży, cukier waniliowy i ewentualnie ulubiony olejek zapachowy.
W trakcie wyrabiania ciasta można dodać bakalie, ale nie za dużo. Do babki poniżej dodałam garść posiekanych orzeszków solonych i suszonej pigwy.
 
Zamknąć i włączyć maszynę, nieużywajac funkcji dodatkowego zapiekania skórki.
 
W trakcie wyrabiania ciasta w maszynie można podkraść z niej małą kulkę ciasta, rozetrzeć ją z cukrem, cukrem waniliowym, odrobiną mąki i zapachem cytrynowym, a potem posypać babkę tuż przed pieczeniem.
 
 
 
Smacznego!
 
 
 
 



8 komentarzy:

  1. Chlebuś wygląda nieziemsko! Ja piekę codziennie, ale idę na łatwiznę i korzystam z maszyny. Przepis wypróbuję. Życzę smacznego:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Pomyślałam, że lepiej dla pewności zmierzę pojemność mojego kubka do odmierzania mąki. Już podałam w przepisie mililitry - to prostsze niż ważenie :) Dodałam też prosty przepis na babkę drożdżową z maszyny :)

      Usuń
  2. Chleb pieczony w domu-pyszota.Od razu wracają wspomnienia.W domu moich dziadków bardzo długo nie było elektryczności /to było w Rogienicach/ W kuchni był wiielki piec,a babcia raz w tygodniu piekła cudowny chleb.To był cały rytuał.Wielkie drewniane dzieże do wyrobu chleba.W piecu chlebowym od rana palił się wesoło ogień.Potem babcia dość długo wyrabiała ciasto piekła wtedy chleb i ciasta drożdżowe na cały tydzień/Potem było pieczenia przez cały dzień.Chleb był świeży i pachnący przez długi czas.Niestety nie przyszło nikomu z nas do głowy zapiasć sobie przepis gdzieś na kartce dla potomnych!Szkoda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam wrażenie, jakbym czytała o mojej babci :) U niej też pieczenie chleba było prawdziwym rytuałem. :)

      Usuń
  3. ech uwielbiam chleb na zakwasie ..a jeszcze do tego taki świeżutki miód...to już prawie rozpusta

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale chlebuś! Miałam kiedyś okazję kupić sobie taką uniwersalna maszynę do pieczenia chleba i ciast, ale jakoś zrezygnowałam. I teraz gdy widzę przepisy na domowy chlebek to mi żal. Wiem, że w zwykłym piecu też się da, ale jakoś nie mam do tego serca. No i zgadzam się oczywiście ze stwierdzeniem, że "Bluszcz..." pachnie domem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sardegno, spróbuj koniecznie, choć raz. Choćby tylko dla tego zapachu w domu :) To jest naprawdę bardzo proste, a ciasto da się wyrobić mikserem - końcówkami w kształcie świderków :) Upiecz, a potem zjedz jeszcze gorący, odrywając palcami małe kawałki, mocząc je w oliwie z marynowanymi pomidorkami i bazylią :)

      Usuń