sobota, 21 marca 2015

Będą nowe konkursy...


Czy ktoś pamięta lalki, które można było wygrać w moich konkursach?
Każda została uszyta przez Delfinę na wzór bohaterki jednej z moich książek. 

Melania z "Mimo wszystko Wiktoria".



 Leokadia z "Bluszczu prowincjonalnego". 



                  i Luiza z "Tajemnic Luizy Bein". 



Wkrótce premiera kolejnej powieści, 
a ja dla przyszłych czytelników "Kołysanki dla Rosalie" będę miała niespodziankę. 
Jaką? 
Proszę zgadnąć. ;)

Więcej już niebawem, zachęcam do zaglądania tu i na mój profil  na facebooku w okolicach premiery "Kołysanki dla Rosalie", tj. 15 kwietnia.


Wcześniej będzie też duża niespodzianka
dla czytelników "Tajemnic Luizy Bein", ale o tym później...

EDIT:

Już wiem, że w kwietniu będą przynajmniej cztery konkursy (ogłoszone m.in. tu i na fb), w których do książek dołączą  trzy fantastyczne nagrody rzeczowe. 

Już teraz serdecznie zapraszam!

poniedziałek, 16 marca 2015

O tym, co łączy "Kołysankę dla Rosalie" z… Harrym Potterem.

Choć brzmi to niezbyt prawdopodobnie, to jednak łączy, w dodatku całkiem sporo, przy czym jeśli chodzi o treść powieści i przede wszystkim gatunek, rozbieżność jest tak duża, jak to tylko możliwe.

Dla przypomnienia:

„Kołysanka dla Rosalie” to powieść sensacyjno – przygodowa z wątkiem kryminalnym, historycznymi i elementami romantycznymi. 
NIE MA w niej ŻADNYCH motywów, fantastyczych. 

Jest za to pewien rodzaj magii, mistycyzmu i metafizyki, ale podane sposób jak najbardziej realistyczny. Pewien rodzaj klimatu, który można odnaleźć w ostatnim rozdziale "Tajemnic Luizy Bein".


Co zatem łączy moją powieść z cyklem o czarodzieju 
stworzonym przez J. K. Rowling?
To, o czym pisałam w poprzednim poście.

ŹRÓDŁO INSPIRACJI

Źródło

A jest nim pewien siedemnastowieczny "tekst" opisujący alegoryczną podróż mitycznego założyciela pewnego tajemniczego Bractwa wokół którego z pewnych powodów (więcej o tym w powieści) wyrosło sporo kontrowersji. 
Tekst, na który natknęłam się w trakcie pisania „Tajemnic Luizy Bein”, a którego tytułu i autora nie mogę zdradzić, żeby nie wyjawić zbyt wiele z treści i nie popsuć czytania (ci, którym to nie przeszkadza mogą zajrzeć TU). Zainspirował mnie do napisania „Kołysanki dla Rosalie” – oparłam na nim znaczną część fabuły. Pod koniec pisania książki nieoczekiwanie odkryłam, że nie tylko mnie zainspirował. Znalazłam informację, jakoby autorka cyklu o Harrym Potterze na tym właśnie tekście oparła wszystkie jego części. Dla dociekliwych – więcej można o tym poczytać TU (Uwaga! Ci, którzy zamierzają czytać Kołysankę, a nie lubią wcześniej wiedzieć zbyt wiele o treści, tutaj też raczej nie powinni zaglądać przed lekturą!)

Źródło

Żródło

Nie wiem, czy to wspólne źródło inspiracji przekłada się w jakimś stopniu na podobieństwo motywów wykorzystanych w powieściach, choć podejrzewam, że raczej nie. 
Jest jednak z pewnością pewien element, który się dubluje. 
Ten, o którym pisałam wczoraj.

Jednorożec

Żródło
Srebrny, taki jak ten tutaj.

W „Kołysance dla Rosalie” to jeden z kluczowych element fabuły, 
związany z tytułową bohaterką.
Jeśli są inne podobieństwa - liczę, że już za miesiąc dowiem się tego od czytelników „Kołysanki…”, którzy w przeciwieństwie do mnie czytali Harry’ego Pottera. ;)

Tymczasem przypominam, 
że „Kołysanka dla Rosalie” pojawi się na księgarskich półkach 15 kwietnia
więc  jest jeszcze całkiem sporo czasu, by zapoznać się z jej pierwszą częścią, 
czyli „Tajemnicami Luizy Bein”.

niedziela, 15 marca 2015

Dziś trochę prawdziwej magii...

Do premiery „Kołysanki dla Rosalie” zostało dokładnie miesiąc, 
dlatego myślę, że czas zacząć odliczenie…

Na dobry początek ilustracja, na którą natknęłam się przypadkowo, a która chyba najtrafniej i najwierniej oddaje treść powieści. Oto ona:


Źródło


I nie jest to wcale moja osobista, autorska wizja ;), 
ale rzeczywiście ten obrazek wiele mówi o treści „Kołysanki…”. 
Dziewczynka odpowiada wiekiem mojej Rosalie, wygląda jak ona, 
a jednorożec… 
On też pojawia się w powieści. Naprawdę! 

Na dowód załączam stosowny fragment:

„…dziki i wolny jednorożec jest skłonny ulec jedynie duszy, w której umarło wszystko, co stare, a narodziło się nowe. Lepsze. (…)
Mógł należeć tylko do tych, którzy mają czystą duszę, a żadna dusza nie może być czystsza od duszy dziecka.”

Mimo jednorożca i paru innych podobnych „elementów” fabularnych „Kołysanka dla Rosalie”, podobnie zresztą jak „Tajemnice Luizy Bein” NIE JEST powieścią fantazy!
Prócz zwyczajnej fikcji literackiej 
(łączonej z jak najbardziej realną historią) 
nie ma żadnych wątków fantastycznych

Jest za to odrobinę mistycyzmu i magii, 
ale takiej, z jaką czasem mamy do czynienia w realnym życiu. ;)


W poprzednim wpisie wyjawiłam, że „Kołysankę dla Rosalie” wiele łączy z pewnym bardzo znanym cyklem fantasy. 

Wbrew pozorom nie jest to tylko wspomniana magia, mistycyzm ani jednorożec, ale coś znacznie więcej.

Łączy je wspólne „źródło”.

Jakie?

O tym już jutro.

Zapraszam! J




wtorek, 10 marca 2015

Niedługo premiera!

"Kołysanka dla Rosalie" trafi na księgarskie półki już 15 kwietnia!

Zanim jednak to nastąpi, będę miała dla czytelników kilka niespodzianek.

Jedna z nich jest niespodzianką również dla mnie. Dotyczy tytułu powieści, który powstał właściwie jeszcze przed jej napisaniem. Ostatnio odkryłam, że nie tylko ja wpadłam na podobny pomysł.

Oto dowód: 



"Zmierzchu" niestety nie czytałam, nie wiem, kim jest Rosalie z tej kołysanki, za to każdy, kto przeczytał "Tajemnice Luizy Bein" wie, kim jest moja tytułowa bohaterka. ;)

Zbieżność tytułów z elementem sagi to niejedyna zbieżność, którą odkryłam niemal już po napisaniu powieści. Jest jeszcze jedna, o wiele większa i poważniejsza, ponieważ dotyczy fabuły pewnego cyklu powieści chyba jeszcze bardziej popularnej od tej wymienionej wyżej. Oczywiście przypadkowa i zupełnie niezamierzona - wynikła z wykorzystania podobnych źródeł.
Wspomnianego cyklu również nie czytałam, dlatego muszę temu wszystkiemu porządniej się przyjrzeć, poszukać ewentualnych podobieństw i analogii. 
Wtedy napiszę i zdradzę więcej - obiecuję, że już niebawem. 
Dlatego zachęcam do zaglądania na mój blog.

piątek, 27 lutego 2015

Telegraficznie. ;)

Zaniedbałam blog i niedobrze mi z tym.
W dodatku pewnie jeszcze przez pewien czas nadal będę to robić. 
Zaniedbywać...



Załączam jednak powód, i dowód, że piszę. 

Intensywnie pracuję nad kolejną powieścią, a to nie tylko zabiera czas, ale też zajmuje głowę. 
Tak skutecznie, że nie ma tam miejsca na nic innego.
Przynajmniej na razie.
Pisać będę pewnie do czerwca, z reguły tyle mi to zajmuje, około roku, choć tym razem chcę to zrobić nieco szybciej, w 10 miesięcy. Stąd ten pośpiech.

Nie zamierzam jednak zaniedbywać bloga aż do czerwca. :)
Mam ważny powód, by tego nie robić.

Już bardzo niedługo, bo 15 kwietnia 2015 jest premiera mojej nowej powieści!

"Kołysanka dla Rosalie"




Informacja dla tych, którzy nie czytali wcześniejszych postów - jest to kontynuacja "Tajemnic Luizy Bein". Pisząc "kontynuacja" mam na myśli dokładnie kontynuację, a nie drugi tom, To oznacza, że "Tajemnice Luizy Bein" nie wymuszają konieczności czytania "Kołysanki dla Rosalie", 
natomiast żeby przeczytać "Kołysankę..." należy znać "Tajemnice Luizy...", z których niektóre wątki są tam kontynuowane. 


I jeszcze ważna informacja!

Jak tylko przestanę zaniedbywać mój blog, czyli pewnie niebawem, napiszę o konkursach, które będą odbywać się w związku z nadchodzącą premierą. 
Do wygrania będą obie wymienione powieści, i pewna bardzo, bardzo, baaaardzo atrakcyjna niespodzianka nieksiążkowa. 
Dlatego zachęcam, by mimo wszystko co jakiś czas zaglądać tu i na mój profil autorski na Facebooku.