Wbrew pozorom nie różni się zbyt mocno od tego w pozostałej części Polski, a przynajmniej od warmińskiego, wielkopolskiego i śląskiego, bo te ze względów rodzinnych obecnie mieszają się ze sobą w mojej kuchni.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sękacz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sękacz. Pokaż wszystkie posty
środa, 23 marca 2016
środa, 2 marca 2016
Smacznego!
Ostatnio przy kilku różnych okazjach ujawniłam moje osobliwe zamiłowanie do porządku i nieskromnie pochwaliłam się zdolnościami kulinarnymi.
Wczoraj natomiast odkryłam, że ktoś wszedł na mój blog wpisując w wyszukiwarkę słowa: "kuchnia Renaty jak sprzątać". ;) Nie wiem, czym się kierował autor i czego poszukiwał, ale uznałam, że może rzeczywiście to jest dobry moment, by temat kulinariów rozwinąć (bo sprzątaniu opowiem może innym razem :P). Również dlatego, że to ciągle gdzieś to koło mnie krąży i dopomina się o głos, przy każdej niemal okazji. Nawet podczas Festiwalu Literatury Kobiet w Siedlcach moje najbardziej udane zdjęcia to te nad garnkami, w trakcie panelu o kulinariach w literaturze. ;)
sobota, 4 kwietnia 2015
Świątecznie...
... i dziwnie...
Kwiecień - Plecień, ale żeby aż tak?!
Świat za oknem w odstępie zaledwie trzech godzin:

Kwiecień - Plecień, ale żeby aż tak?!
Świat za oknem w odstępie zaledwie trzech godzin:
Mam nadzieję, że ta karuzela pogodowa zatrzyma się w odpowiednim momencie, i że jutro mimo wszystko kwiecień zostanie przy tej drugiej, bardziej zielonej wersji, :)
a przynajmniej tam, gdzie będę spędzać Święta Wielkanocne, czyli na Podlasiu.
Pewnie w związku ze zbliżającymi się świętami, w ostatnim czasie wszelkie rekordy wyświetleń bije mój wpis o podlaskich sękaczach,
co mi przypomniało jak dawno już go nie jadłam.
Dlatego cieszę się, że już jutro będę mogła to nadrobić.
Przy okazji - witam serdecznie na moim blogu wszystkich tych,
którzy trafią również na ten post wpisując w wyszukiwarkę hasło sękacz podlaski i szereg mu podobnych. ;)
P.S Nie wiem, gdzie się kupuje grzałkę czy piec do sękacza, nie wiem jak się go fachowo przechowuje (u mnie za szybko znika), nie znam aktualnych cen ani dokładnego przepisu, ale za to potwierdzam to, co pewnie już wiecie,
podlaskie sękacze są zdecydowanie najlepsze!
![]() |

I najważniejsze dziś:
Życzę wszystkim w ten świąteczny czas mnóstwa smakołyków na stołach - takich, jak mój podlaski :),
niespodzianek nie mniejszych, niż te pogodowe oraz dużo, dużo radości z czegokolwiek!
piątek, 11 stycznia 2013
Sękacz - słodki przysmak z Podlasia.
Zgodnie z obietnicą, zapraszam na kolejny etap podróży po Podlasiu.
Dziś przystanek kulinarny! :)
Tym razem zatrzymamy się w podłomżyńskiej Piątnicy, a dokładnie w miejscu, gdzie wypieka się prawdziwe podlaskie sękacze.
Dzięki uprzejmości właściciela piekarni, pana Jarosława Kalinowskiego, udało mi się znaleźć w centrum wydarzeń i zrobić dla Was kilka zdjęć ilustrujących, jak powstaje to cudo.
Dzięki uprzejmości właściciela piekarni, pana Jarosława Kalinowskiego, udało mi się znaleźć w centrum wydarzeń i zrobić dla Was kilka zdjęć ilustrujących, jak powstaje to cudo.
Przepis na sękacz według
legend znany był już w średniowieczu. Swoją nazwę zawdzięcza
charakterystycznym sękom powstałym podczas jego pieczenia.
Piecze się go nad
otwartym ogniem (dziś częściej są to specjalne grzałki), na obracającym się
rożnie w kształcie drewnianego wałka. Wałek polewa się kolejnymi zapiekanymi na
złoty kolor warstwami ciasta, dzięki czemu w przekroju sękacza widoczne są
grubsze warstwy jasnego ciasta przedzielone ciemnymi warstewkami ciasta
zrumienionego przez ogień, co przypomina słoje roczne w pniu drzewa.
Efekt jest równie ciekawy jak smak tego niezwykłego,
niedającego się porównać z żadnym innym wypiekiem.
niedającego się porównać z żadnym innym wypiekiem.
Składniki ciasta od
stuleci pozostają te same.
Do wykonania około trzykilogramowego sękacza o wysokości ponad pięćdziesięciu centymetrów potrzebne są: kopa (czyli sześćdziesiąt) jaj, dwa i pół kilograma masła, po tyle samo mąki i cukru oraz mnóstwo czasu i cierpliwości na jego przygotowanie. Na szczęście istnieje też sposób na domową wersję sękacza ze znacznie mniejszej ilości składników (przepis dostępny jest na ostatnich stronach "Bluszczu prowincjonalnego"). Jego smak, choć nie da się go porównać z oryginalną wersją pieczoną na ogniu, jest też zdecydowanie wart poświęconego czasu (oczywiście zgodnie z podlaską tradycją niemałego) na jego przygotowanie.
Ponadto sękacz niezawierający konserwantów, ani nawet jakichkolwiek spulchniaczy, może być z powodzeniem przechowywany w temperaturze pokojowej nawet do dziesięciu tygodni.
Do wykonania około trzykilogramowego sękacza o wysokości ponad pięćdziesięciu centymetrów potrzebne są: kopa (czyli sześćdziesiąt) jaj, dwa i pół kilograma masła, po tyle samo mąki i cukru oraz mnóstwo czasu i cierpliwości na jego przygotowanie. Na szczęście istnieje też sposób na domową wersję sękacza ze znacznie mniejszej ilości składników (przepis dostępny jest na ostatnich stronach "Bluszczu prowincjonalnego"). Jego smak, choć nie da się go porównać z oryginalną wersją pieczoną na ogniu, jest też zdecydowanie wart poświęconego czasu (oczywiście zgodnie z podlaską tradycją niemałego) na jego przygotowanie.
Ponadto sękacz niezawierający konserwantów, ani nawet jakichkolwiek spulchniaczy, może być z powodzeniem przechowywany w temperaturze pokojowej nawet do dziesięciu tygodni.
Gorąco zachęcam do spróbowania!
lub...
Samodzielnego upieczenia domowej wersji sękacza,
przepis dostępny na stronach
"Bluszczu prowincjonalnego". :)
Smacznego! :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)












