Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mimo wszystko Wiktoria. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mimo wszystko Wiktoria. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 4 sierpnia 2016

Seks na plaży


Tytuł posta nie będzie kontrowersyjny, jeśli skojarzony zostanie z popularnym (pysznym zresztą) drinkiem z palemką. Będzie, jeśli zostanie potraktowany dosłownie, w pełnym wszystkich trzech słów znaczeniu, wprost i bez ogródek. I właśnie w tej drugiej, duuużo mniej pruderyjnej wersji znaleźć go można w jednej z moich powieści, ale... mimo to nie w takiej postaci, jak mogłaby być widziana owa, hmm... sytuacja, którą to został obalony pewien mit.

poniedziałek, 16 maja 2016

Wracając do początku...

... czyli mojego pisarskiego debiutu. 
Przypomniał mi się przy okazji wczorajszego wpisu o relaksie między innymi w SPA i tego, że podobnie jak seks na plaży jest mocno przereklamowany. O tym między innymi możecie poczytać w mojej debiutanckiej powieści. :)

Ale...

"Mimo wszystko Wiktoria" podobno znika z księgarń i to się pewnie w najbliższym czasie nie zmieni. Będzie dostępna jeszcze tylko przez pół roku, lub krócej, jeśli nakład wyczerpie się szybciej. Wiele wskazuje na to, że ten czas nadchodzi ze względu na niespotykanie niskie ceny (ok. 8-9zł) w niektórych księgarniach internetowych, np. bonito.pl lub aros.pl

A co potem?

piątek, 11 marca 2016

Czy pani książki są o miłości?

Takie oto pytanie zadała mi jakiś czas temu pewna czytelniczka.

W pierwszej chwili chciałam zaprzeczyć, bo przecież trudno którąkolwiek z moich powieści jednoznacznie położyć na półce z romansami, jednak po bardzo krótkiej chwili namysłu... potwierdziłam. :) Odpowiedziałam, że owszem, moje książki są o miłości. 
Między innymi o miłości...

fot. eMka studio, Magdalena Rogowska-Otremba

środa, 4 czerwca 2014

Kim jesteś, mój Czytelniku?

To pytanie pojawiło się wśród wielu innych, zadanych mi przez czytelników bloga Naili

Magdalena Basseville Lipka (jeśli to czyta, serdecznie pozdrawiam :)) zapytała: 
"Jaki jest (jeżeli jest) Pani wyimaginowany czytelnik? Ktoś kiedyś napisał, "nie da się pisać dla nikogo, kogoś zawsze trzeba sobie wyobrazić". Kogo Pani sobie wyobraża, gdy pisze Pani nową książkę?"

Odpowiedziałam tak:
Przyznam, że nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Piszę tak, jak sama chciałabym czytać, więc może ten czytelnik powinien być w jakiś sposób podobny w upodobaniach czytelniczych do mnie? Jeśli to prawda, z pewnością lubi być zaskakiwany, nie lubi schematów, ani posługiwania się stereotypami. Uwielbia jeszcze długo po skończeniu książki głowić się nad sensem niektórych wątków. Chce być głaskany słowami i nie jest zadowolony, gdy po odłożeniu lektury nie zostaje w nim nic, prócz zepsutego samopoczucia. 

 Już po opublikowaniu wywiadu naszła mnie myśl, że może powinnam  nad tym mocniej się zastanowić? I już dawno temu zapytać:

Kim jesteś, mój Czytelniku?

Bo przecież to oczywiste, że prócz tego, że dla siebie, piszę przede wszystkim dla "kogoś"! :)
Pytanie, dla kogo konkretnie?
Postanowiłam zacząć od sprawdzenia, po jakie inne lektury sięgają moi czytelnicy - które im się podobają, a które wprost przeciwnie, dlatego zajrzałam do ich internetowej biblioteczki na Lubimy czytać

Nie zdołałam oczywiście przejrzeć wszystkich internetowych półek, porównałam tylko kilka - tych czytelników, którym moje powieści się podobały, i tych, którym nie bardzo. 

Przejrzałam też mój profil autorski na facebooku,
i zerknęłam do recenzji na blogach, oraz portalach internetowych.

To pomogło mi mniej więcej określić, kim jest mój czytelnik, co dało przyjemne poczucie, że nie piszę "dla nikogo". ;)



Dlatego myślę, że mój Czytelnik:
(słowo "czytelnik" jest rodzaju męskiego, jednak dalej dla wygody będę umownie używać tej formy zakładając, że dotyczy obu płci)

1. Kiedyś (po wydaniu pierwszej powieści) był kobietą, ale po premierze "Tajemnic Luizy Bein" nie ma wyraźnie określonej płci. 

2. Nie ma też określonego wieku, jednak ze względu na pojawiające się "momenty" raczej 15+, choć mam sygnały, że czytelnicy bywają młodsi.

3. W dzieciństwie zaczytywał się w powieściach przygodowych: Z. Nienackiego, E. Niziurskiego, K. Boglar, A. Bahdaja, K. Makuszyńskiego i innych podobnego typu, gdzie z zapartym tchem śledził losy bohaterów, nierzadko zarywając noc i niszcząc sobie wzrok ukrytą pod kołdrą latarką. Sięgał też chętnie po książki M. Musierowicz, czy K. Siesickiej, zależnie od nastroju i aktualnego stanu emocjonalnego.

4. Jest inteligentny. Lubi myśleć samodzielne, dochodzenie do różnych wniosków bez pomocy innych i do prawdy własnymi ścieżkami sprawia mu przyjemność. Liczy, że autor o tym pamięta i nie będzie tłumaczył mu rzeczy oczywistych, a gdy się z czymś takim spotyka, czuje się wręcz urażony. 

5. Oczekuje też, że lektura prócz oczywistej rozrywki zapewni mu coś więcej: poszerzy horyzonty, wzbogaci język, dostarczy nowych informacji i skłoni do dalszych poszukiwań.

6. Lubi, gdy dużo się dzieje. Nie przeszkadza mu mnogość wątków pobocznych, bohaterów, zdarzeń, ani ich zapętlenie. Byleby miało sens, i finalnie dało się sprawnie rozplątać.

7. Chce być nieustannie zaskakiwany, uwielbia zagadki i niespodzianki. Nudzi go przewidywalność, posługiwanie się stereotypami i łatwe do odgadnięcia zakończenia.

8. Nie przepada, gdy w powieści wszystko się kręci wokół wątku romantycznego. Lubi, gdy taki jest, ale chce czegoś więcej niż śledzenie czyichś perypetii miłosnych, dlatego woli, by zostały zgrabnie wplecione w ciekawą fabułę i jej nie przysłaniały. Nie wierzy też, że znalezienie nowej miłości jest lekiem na absolutnie każdy rodzaj problemu, nie zawsze leczy też rany po tej utraconej.

9.. Jest zadowolony, gdy może podążać tropem fabularnym razem z bohaterami, czasem wyprzedzać ich o krok, a czasem zostawiać nieco w tyle po to, by się chwilę zastanowić. Nie przeszkadza mu,  (a nawet czasem woli), jeśli nie uda mu się pierwszemu rozwikłać zagadki, ani przewidzieć zakończenia.

10. Oczekuje, że przeczytana książka zostawi w jego głowie "coś". Spowoduje, że będzie się jeszcze chwilę zastanawiać, analizując wydarzenia przedstawione wcześniej, i ich wpływ na to, co potem. Czasem gnany ciekawością będzie wpisywać w wyszukiwarkę internetową wszelakie hasła (nazwiska, miejsca, pojęcia), by się przekonać, co jest prawdą, a co fikcją literacką.

Mam nadzieję, a właściwie mocno w to wierzę, że moje książki, spełniają te oczekiwania. 
Jeśli zatem ktoś odnalazł siebie w powyższej charakterystyce, zapraszam do sprawdzenia, czy rzeczywiście tak jest. Czy udało mi się właściwie scharakteryzować mojego obecnego czytelnika, i zaspokoić oczekiwania przyszłego, gdy sięgnie po którąś z moich powieści. ;)



piątek, 28 września 2012

Ogłoszenie wyników konkursu!

Wczoraj wieczorem padła dwunasta prawidłowa odpowiedź :)



W pudełku są oczywiście perły.



Zwyciężczynią jest...
 Pani Magdalena!

(z przyczyn oczywistych nazwiska i adresy mailowe pozostałych uczestniczek zostały wymazane)



Gratuluję serdecznie  :)

piątek, 21 września 2012

Uwaga, uwaga! Konkurs!


Tym razem dla uważnych czytelniczek "Mimo wszystko Wiktoria" :)


Do wygrania książka w wersji retro...

 
 
...jednak tym razem nie do czytania, ale do przechowywania swoich skarbów, na przykład różności biżuteryjnych.




       Żeby ją otrzymać, wystarczy odpowiedzieć na jedno pytanie:
                 Co jest ukryte w środku?
Pierwsza podpowiedź (mam nadzieję, że kolejne nie będą konieczne ;) ) brzmi:
Jest to coś, co zdobiło balową sukienkę i biżuterię Julii.


Odpowiedzi należy przesyłać na adres r.kosin@wp.pl - w tytule maila podając rozwiązanie zagadki i swoje imię lub nick. Wygrywa dwunasta osoba, która odpowie prawidłowo.

Konkurs trwa do 28.09 2012 r. lub do momentu, w którym padnie dwunasta poprawna odpowiedż.
Wyniki zostaną ogłoszone tu i na fun page powieści: https://www.facebook.com/messages/1056366572#!/MimoWszystkoWiktoria
Udostępnianie informacji o konkursie na blogach i profilach fb uczestniczek oraz "polubianie" fun page Wiktorii nie jest warunkiem wzięcia udziału w konkursie, jednak będzie mi ogromnie miło, jeśli ktoś to uczyni :)

I na koniec niespodzianka :)

Jeśli ktoś chciałby koniecznie posiąść taką szkatułkę, a nie poszczęści mu się w konkursie, może mimo wszystko ją mieć. Taką lub jeszcze ładniejszą. Jak? Odpowiedź jest tu:
http://centrumrekodziela.pl/artykuly/Jak-zrobic-szkatulke-w-ksztalcie-ksiazki-ozdobiona-technika-decoupage

 

Zapowiedź kolejnego konkursu.

Już za tydzień następny konkurs. Tym razem dla przyszłych czytelniczek "Mimo wszystko WIKTORIA" Do wygrania egzemplarz powieści z dedykacją i nagroda niespodzianka.


ZAPRASZAM SERDECZNIE!


wtorek, 19 czerwca 2012

Przepis na frappe.


Kawa idealna na letnie upały :)

Ta sama, którą piły Gabriela i Julia rozmawiając o kolczykach w nosie, tatuażach, i innych dylematach miotających nastoletnim życiem buntowniczki.

Przepis na kawę oryginalny - grecki, podpatrzony w dość nietypowych okolicznościach przyrody - dosłownie, bo na greckiej plaży, gdzie rzecz się dokonywała na kocyku obok przy pomocy termosu i shakera. Sposób wielokrotnie potem wypróbowany. Kawa wychodzi wyborna.
Zachęcam do wypróbowania!


wtorek, 12 czerwca 2012

Wakacje tuż, tuż! Zapraszam w pierwszą podróż z "Mimo wszystko Wiktorią"!

Czytając "Mimo wszystko Wiktoria" razem z Michaliną, Zuzanną i Gabrielą odwiedzisz niezwykłe, realnie istniejące miejsca.

(Wszystkie cytaty pochodzą oczywiście z książki.)

Grand Canyon du Verdon, Kanion Verdon
 

„… To jak miałam obejrzeć Grand Canyon du Verdon, co? – oburzyła się Zuzanna. – Najlepiej jak każdy statystyczny turysta, prawda? Przejechać przez pół Prowansji, wysiąść z samochodu na pierwszej lepszej zatoczce widokowej, przechylić się przez barierkę, wykrzyknąć ”łaaał!”, po czym wsiąść do samochodu i wrócić na lazurową plażę kontynuować obsmażanie boczków na złoty kolorek?”




 Fontanna w Antibes, Most w Awinionie, Francja, Lazurowe Wybrzeże





"– A pamiętasz jak w Antibes tańczyłaś w znikającej fontannie? Albo jak z Gabryśką na moście w Awinionie śpiewałyście „Sur le pont d'Avignon”?

-Jasne że pamiętam – parsknęła. - Zarobiłyśmy wtedy na duże naleśniki. Ale czemu akurat o to pytasz?
-Bo dziś zrobimy coś równie ekscentrycznego. Zgadzasz się? Czy może zramolałaś od tamtego czasu i nie stać cię na odrobinę szaleństwa?




Prowansja, widok z głównego ryneczku w Grimaud
„…Wspomnienie Prowansji spowodowało, że kipiące  w niej jeszcze przed chwilą, nieprzyjemne emocje odpłynęły z niej tak samo nagle, jak się pojawiły (…) Nigdy wcześniej tu nie była. Oboje z Wiktorem nie rozumieli decyzji Wiktorii i Jeana, którzy zdecydowali się nagle kupić dom z niewielkim sklepikiem w maleńkiej wiosce ukrytej w górach, w głębi lądu, z dala od cudownych plaż Lazurowego Wybrzeża. Pierwszy haust powietrza wciągnięty w płuca po zatrzymaniu samochodu w Grimaud  odpowiedział na wszystkie ich pytania i rozwiał wątpliwości. Wszechobecny zapach lawendy i fiołków uderzał w nozdrza doprowadzając do niemal narkotycznego stanu nieopisanej błogości. Michalina wciąż oszołomiona jazdą wąskimi serpentynami górskich dróg przeszła chwiejnym krokiem przez niewielki wiejski ryneczek Za niskim, kamiennym murkiem rozpościerał się zapierający dech w   piersiach widok na góry Prowansji.”




Grimaud, dom i sklepik Wiktorii i Jeana








 „To z tych sklepów tak pachnie, czy skąd? – zainteresowała się Gabriela.
- Z jakich sklepów? – Zuzanna rozejrzała się ciekawie i rozpromieniła się cała, gdy w tym momencie z jednego z intensywnie pachnących sklepików wybiegła szczupła kobieta w kwiecistej sukience. – Wiktoria!”






Grasse, Fabryka Perfum




„…Wydaje mi się też, że gdzieś w tych okolicach rozgrywa się chyba akcja „Pachnidła”, nie?
- Zgadza się – przytaknęła Michalina. – Niedaleko jest Grasse i fabryka perfum, gdzie miał terminować Jean-Baptiste Grenouille.
- To miejsce jest jakby stworzone do komponowania perfum, całe powietrze jest przesycona takim zapachem… – Zuzanna z błogim wyrazem twarzy pociągnęła nosem.”



Port Grimaud
 
„- Ja tu zostaję – powiedziała Gabriela, która wreszcie wygramoliła się z samochodu i rozejrzała wokół. – Toż to raj na ziemi.
- A podobno Port Grimaud jeszcze bardziej zachwyca – powiedziała Zuzanna. – Czytałam, że to taka mała Wenecja.”





Muzeum Salvadora Dali w Figueres k. Barcelony

„… - Bzdury pleciesz – prychnęła Zuzanna. – A ci wszyscy wielcy artyści, których podziwiasz? A twój ukochany Salvador Dali? Gala była jego największą muzą, i wiesz dobrze, że wcale nie chodziło mu o jej cielesność, a tym bardziej o jego własną męskość.
- Tak? – Gabriela oparła na stole oba łokcie. - To dlaczego jego muzeum w Figueres ma cały dach usiany gigantycznymi jajami?
- No jak to? Przecież dobrze wiesz, że dla surrealistów jajko i chleb były symbolem początku życia, często stosowanym a twórczości…
 - Chleb? Dlaczego więc stojący między tymi jajami złoci rycerze nad głowami trzymają długaśne złote bagietki?
- Naprawdę? – zainteresował się Filip. – Jest takie muzeum?
- Pod Barceloną, byłyśmy tam z Zuzanną i Michaliną. Ten człowiek miał obsesję na punkcie jajek…”
"-Bo taki jest typowy męski punkt widzenia i sposób postrzegania kobiet? Nie zaprzeczy pan chyba?
-Nie zaprzeczę, ale takie postrzeganie kobiecości jest również domeną tych nieprawdziwych, w pewien sposób sztucznych kobiet.-Nie rozumiem… - Gabriela zmarszczyła czoło, spoglądając nieufnie na Filipa. –Czy to aby nie mizoginizm?
-Ależ skądże! Uważam po prostu, że sztuczne kobiety to takie, którym się wydaje,że istotą kobiecości jest tylko ich powierzchowność. Eksponują seksualne walory swojego ciała, zapominając o wnętrzu. Są jak lalki. I chcą, żeby tak je widzieli mężczyźni."
(...)
"-Mężczyzna ma tych szufladek zaledwie kilka, w jednej jest dom i rodzina, w drugiej praca, w trzeciej hobby i czas wolny...
-A w czwartej pilot od telewizora! – Nie wytrzymała Gabriela. – I piwo."



Karidi Beach, Grecja, Chalkidiki, Sithonia

„…Plaża była pusta. Gabriela odetchnęła z ulgą. Bała się, że natkną się tu na potencjalnych amatorów oglądania zachodzącego słońca, a to by całkowicie zniweczyło jej plany. Zdjęła gumowe baleriny. Bose stopy zanurzyły się w ciepłym, piasku. Gabriela podeszła bliżej brzegu, dotykając wody końcami palców, jednak po chwili odskoczyła gwałtownie, unosząc do góry sukienkę. Mimo to fala zdążyła ją dogonić i zmoczyć koronkową falbanę.
- Ostrożnie, wieczorne morze jest zimne.
- To nic – powiedziała i pobiegła w stronę skalnego cypelka znajdującego się w lewej części plaży. Giorgos podniósł porzucone na  piasku pantofelki i udał się za nią.    
       

Wystające z morza skały przypominały wielkie zwały sadła gigantycznych grubasów. Gładkie i ciepłe kryły mnóstwo zakamarków, w których łatwo można był się skryć. Gabriela wdzięcznie wbiegła na sam szczyt skał, po czym zniknęła po ich drugiej stronie.
- Uważaj! – w głosie młodego Greka zabrzmiał  niepokój. Gdy ją dogonił, uspokoił się. Gabriela siedziała na dużym, płaskim kamieniu, twarzą do morza, podpierając kolanami brodę. Patrzyła na słońce, które właśnie chowało się za linią wody.”


Dom Wychudzonego Piszczela, architekt  Antonio Gaudi,    Hiszpania, Barcelona
„- A mnie tam już zawsze Dom Wychudzonego Piszczela i Gaudi będzie się kojarzył tylko z McDonaldem
- Gaudi i McDonald? – zdziwiła się Edyta. – Jak to?
- Przez Zuzkę. Jak byłyśmy z Miśką na tych naszych wakacjach we Francji, to Zuza uparła się, żeby skoczyć do Barcelony i zobaczyć na żywo architekturę swojego ukochanego Gaudiego. (…)
- Ale przecież Gaudi to się bardziej z Sagrada Familia kojarzy. – Edyta zastanowiła się głośno. -  A nie z McDonaldem.
- No niestety, ja też tak miałam, dopóki nie stanęłam pod tym piszczelowym domem – westchnęła dramatycznie Gabriela, rzucając porozumiewawcze spojrzenie Michalinie, która z miną pełną zrozumienia gorliwie przytakiwała każdemu jej słowu. -  Dotarłyśmy tam po południu, a Zuzka stanęła jak wryta, rozdziawiła usta i tak stała. Stałaby pewnie do wieczora, ale przypomniałyśmy jej, że Sagrada czynna jest pewnie tylko do dziewiętnastej i obiecałyśmy wrócić pod ten dom po zmroku, bo w przewodniku było napisane, że ponoć oświetlają go wtedy cudowne iluminacje. (…) Ponieważ to był ostatni tego dnia punkt naszej wycieczki, Zuza tam wsiąkła na amen. Po drugiej stronie ulicy, dokładnie naprzeciwko, był McDonald. Stanęła więc jak słup pod tym McDonaldem i zaczęła robić miliony zdjęć, jakby jedno nie wystarczyło...”




Księstwo Monako

„- Oj tam, jak Michalina uparła się na wycieczkę śladami Grace Kelly to nikt się jej nie czepiał, że przez cały dzień musiałyśmy dygać na piechotę po Monako, i że za parking zapłaciłyśmy tyle, co u nas niemal za roczne garażowanie samochodu.
- Ale za to jak tam pięknie było, tak czysto i schludnie! – na twarzy Michaliny odmalował się zachwyt.
- Fakt. Jakby tam człowiekowi gałka lodów spadła na chodnik, mógł ją z czystym sumieniem i bez wszelkich obaw zlizać – potwierdziła Gabriela.”




 
Grace Kelly, Nagrobek w Katedrze rodu Grimaldich
"- Bzdury opowiadasz. Tak naprawdę to kobieta jest filarem rodziny.
- Według twojej ulubionej księżnej Grace Kelly, o ile dobrze pamiętam, tak? – Gabriela popatrzyła na Michalinę ironicznie.
- Dobrze pamiętasz. Powinnaś też w takim razie pamiętać, że Grace uważała, że   kobieta zbytnio wyemancypowana traci swoją zmysłowość i tajemniczość, więc lepiej uważaj z tą swoją emancypacją, bo nam schłopiejesz! Przecież to nic złego pozwolić mężczyźnie być mężczyzną, a kobiecie kobietą?
- Nie pamiętasz gender? Przecież te tak zwane role kobiece i męskie zostały im narzucone przez normy i tradycję. (…)
- Nie masz racji. Wszystko w związku jest kwestią umowy między obiema stronami. (…) Grace Kelly postanowiła, że dla Rainiera zrezygnuje z kariery aktorskiej i zostanie matką jego dzieci. On w zamian dał jej tytuł księżnej Monako.
- Tak? W takim razie przypomnij sobie, jaki był napis na jej nagrobku?
- A co to ma do rzeczy?
 - Wiele! – Gabriela uniosła palec w geście triumfu. – Napisane jest „Grafia Patricia, żona księcia”. Ot i co dostała ta twoja księżna, za swoje poświęcenie dla mężczyzny.”

środa, 30 maja 2012

Trailer "Mimo wszystko WIKTORIA"

Serdecznie zapraszaszam do obejrzenia!


modelka - Jesika BIEDUNKIEWICZ
                                    Julia TOMASZEWICZ (dziewczynka)
make up - Anna TOMASZEWICZ
fotograf - Zbigniew RAMSKO KOZŁOWSKI
design by RAMSKO.COM