sobota, 30 marca 2013

Życzę świątecznie...

Wszystkiego, co najlepsze! :)


... i zgodnie z tradycją zapraszam do swojego domu. Tym razem...
 
Jajecznie! ;)
 
 
Wiem, trochę dużo, po prostu lubię malować jajka :-P
 
 
Kawałeczek mojej biblioteczki w wielkanocnej szacie. :-)
 
 
 
 
I na koniec ilustracja do "Bluszczu prowincjonalnego".
 
Kto czytał uważnie? ;)


 
 
Wesołych Świąt! :)
 
 
 


czwartek, 21 marca 2013

Zapraszam na wycieczkę do Łomży...

Oczywiście razem z Anką Radecką i pozostalymi bohaterami "Bluszczu prowincjonalnego". :)




 


Pierwsze zdjęcie jest ciekawostką. Pisząc powieść wiedziałam, że łomżyńskie kwiaciarki kładą  często na kolanach Hanki  kwiaty. Postanowiłam, że w mojej książce będą to goździki. Kiedy gotowy "Bluszcz prowincjonalny" był już niemal w druku, pojechałam do Łomży, żeby zrobić Hance zdjęcie. Spójrzcie tylko, co artystka miała na kolanach! :)   Poniżej fragmenty książki, które ilustrują zdjecia:


 ...udali się w kierunku ulicy Farnej, zmierzając wprost do ławeczki, na której od kilku lat gościła odlana z brązu Hanka Bielicka. Jak zwykle, na kolanach słynnej Łomżynianki leżał bukiet świeżych kwiatów, tym razem były to kolorowe goździki.
Arturek natychmiast wspiął się na ławkę, zasiadł wygodnie i mrużąc z zadowolenia oczy, przystąpił do konsumpcji rozpływającego się już powoli przysmaku. Anna zerknęła ze strachem na śmietanową strugę płynącą w kierunku jego łokcia, zastanawiając się, czy może zaproponować mu użycie chusteczki. Wyciągnęła na wszelki wypadek kilka z torebki i zagadnęła chłopca.
- Myślę, że jakbyś się troszkę posunął, to może i ja bym się zmieściła na tej ławeczce.
            Arturek nie przerywając lizania zerknął najpierw na nią, a potem zadarł głowę i spojrzał wprost w osłonięte rondem kapelusza brązowe oczy Hanki.
- Posuń się – warknął w kierunku zastygłej w brązie artystki, wprawiając Annę w kompletne osłupienie...






W drodze na parking Anna ze zdumieniem odkryła, że przy ulicy Długiej nadal istnieje maleńki sklep papierniczy, w którym przed każdym wrześniem robiła z mamą szkolne zakupy, z namaszczeniem wybierając ołówki, wąchając wściekle różowe gumki chińskie i negocjując zakup nowego piórnika zapinanego na magnes. Zatrzymała się przed wejściem, ponieważ widok księgarni spowodował, że wpadła na pewien pomysł.
- Poczekacie tu na mnie chwilę? – spytała wchodząc już po schodkach.
 Dzieci pokiwały głowami i usadowiły się na jednej z pobliskich ławek. Amelia spojrzała z zachwytem w kierunku znajdującego się nieopodal, niezwykle wykwintnego gmachu biblioteki miejskiej, który wyglądając na świeżo odrestaurowany jaśniał pośród innych pastelowymi kolorami – gołębim i pudroworóżowym.

- On wygląda tak, że ma się ochotę nałożyć go do pucharka, ozdobić bitą śmietaną i zjeść – podsumowała czując zapewne
jeszcze na języku smak skonsumowanych właśnie lodów.





Włożyła kluczyki do kieszeni i pomaszerowała w kierunku Krzywego Koła. Po minucie stanęła u szczytu ponad stuletnich Kamiennych Schodów. Zaczęła powoli schodzić, trzymając się metalowej poręczy. Po chwili zatrzymała się jednak i przysiadła na jednym ze stopni.
Ogarnęła wzrokiem rozpościerającą się przed nią przestrzeń, widoczne ze wzgórza Rybaki, kawałek ulicy Żydowskiej i soczystą zieleń doliny Narwi, w całej okazałości.





 Pół godziny później Anna parkowała swoje auto w miejscu dawnego dworca PKS. Kilkaset metrów dalej zaczynała się ulica Dworna, a już na jej początku oczom kobiety ukazał się duży szyld z napisem: Salonik Biustonosza. Zaśmiała się pod nosem nieco rozbawiona i przyśpieszyła kroku.




- To zrobimy tak: ja pójdę tu na drugą stronę ulicy do tej apteki, a pani za ścianę do księgarni.
 do Omnibusa, tu zaraz obok.
(...)Wyszła ze sklepu i otworzyła drzwi sąsiadującej z nim księgarni. Rozejrzała się niepewnie po półkach jednocześnie uświadamiając sobie z niemałym wstydem, jak sama zaniedbała się czytelniczo. Ostatnio czytała jakiekolwiek nowości chyba jeszcze przed…
- W czym mogę pomóc? – usłyszała za sobą miły głos ekspedientki.



Mam nadzieję, że wycieczka była ciekawa?
Następny etep to Brzostowo i drewniana chatka wujostwa.
Zapraszam już za dwa tygodnie :)


niedziela, 10 marca 2013

Konkurs świąteczno - wiosenny...

 
Tym razem do wygrania jedna z moich książek do wyboru,

"Mimo wszystko Wiktoria" lub "Bluszcz prowincjonalny",
 
oraz w związku ze zbliżającymi się świętami nagroda tematyczna:
 
Jajo :)
 
 
Tutaj widok z drugiej strony:

 
Jest to prawdziwa wydmuszka z jaja gęsiego na drewnianej nóżce.
Ozdobione czywiście przeze mnie własnoręcznie,  :)
jednak według projektu i pomysłu Jolinki .

Co należy zrobić, żeby wygrać?
Niewiele :)
 
Jakiś czas temu umieściłam na moim profilu fb
zdjęcie hiacynta - pierwszego wiosennego akcentu w moim domu.
 

Hiacynt już dawno przekwitł, jednak stał się dla mnie inspiracja konkursową.
 
Pomyślałam, że chętnie zobaczyłabym wiosnę w domach moich czytelników.
 
 
Żeby wygrać książkę i pisankę z sympatycznym zwierzyńcem,
należy do 17.03. przesłać na adres:
 
 
Zdjęcie przedstawiajace dowolny wiosenny lub świąteczny akcent w Waszym domu,
z jedną z moich książek w tle.
 
(akceptowany jest również fotomontaż ;), do konkursu można zgłosić maksymalnie 3 zdjęcia )
 
Warunkiem udziału w konkursie jest zgoda na publikację nadesłanego zdjęcia.
18.03 wszystkie nadesłane zdjecia zostana opublikowane (anonimowo, bez imion autorów)  
na moim profilu fb  prośbą o "lajki".
 
Jajo i książkę z autografem otrzyma osoba, której zdjęcie otrzyma najwięcej polubień.
 
Ostateczne rozwiązanie konkursu nastąpi 21.03.
 
 
Serdecznie zapraszam do zabawy :)